RODZICE POWINNI MIEĆ MOŻLIWOŚĆ WSPÓŁDECYDOWANIA O ZASADACH FUNKCJONOWANIA SYSTEMU EDUKACJI W POLSCE.                    

Niezbędnik Rodzica

Portal Aktywnych Rodziców Szkolnych

FUNDACJA   ♦     Kontakt    

BYCIE RODZICEM, TO WIĘCEJ NIŻ URODZENIE DZIECKA I WYSŁANIE GO DO PRZEDSZKOLA CZY SZKOŁY.

Czytelnia     Nasze publikacje    Prezentacje    Wykłady Akademii Rodzica    Wywiady    Broszury    Interwencje

Apele i listy otwarte Agresja w szkole Badania naukowe Bon edukacyjny Dojrzałość szkolna

Edukacja domowa Edukacja za granicą Glottodydaktyka Kontra-Teksty    Klub Dobrej Książki  

Monoedukacja Rodzice w edukacji  Warto wiedzieć Zmiany w oświacie 6-latki w szkole

  ZAPROSZENIA DLA RODZICÓW

 

Pomóż nam w rozwijaniu portalu

 

 kontakt do nas 

 

 nasze konto

 

 

Mózg nie kieruje się potrzebami systemu, nauczycieli czy rodziców

Poszukując przyczyn niepowodzeń szkolnych, nauczyciele mają skłonność do zrzucania winy na uczniów i rodziców, podczas, gdy trudności w nauce, czy wręcz brak zainteresowania nauką, mogą być spowodowane ignorowaniem przez szkołę wiedzy na temat tego, jak uczy się mózg.

Wywiad z dr M.Żylińską

 * * *

 

 Co warta jest dzisiejsza matura...?

Prof. Marcin Król i Antoni Libera parę lat temu przystąpili do egzaminu maturalnego z języka polskiego. Ich prace zostały ocenione według obowiązujących procedur przez przygotowaną egzaminatorkę. Obaj wypadli bardzo słabo. Zapewne żaden z nich z takimi wynikami nie dostałby się na polonistykę. Eksperyment został opisany przez „Dziennik”. Polonistka sprawdzająca prace stwierdziła, że obaj panowie napisali świetne eseje, ale ona oceniła je według obowiązującego klucza. Podobno Marcin Król od tego czasu regularnie pisze maturę z języka polskiego. Zastanawiam się, co myśli o kandydatach, którzy świetnie wypadają na testach, które on ledwie zdaje. Czy mają od niego większą wiedzę? Czy lepiej piszą? Co o takich testach, na których przepadają ludzie pokroju Króla i Libery sądzą osoby odpowiedzialne za edukację? - bardzo chciałaby się tego dowiedzieć dr Marzenia Żylińska.

Rozmowę z M. Żylińską w całości opublikujemy w tym tygodniu.

 * * *

 

 Egzaminy zewnętrzne nie „zdają egzaminu”

 W naszych, polskich, warunkach egzaminy zewnętrzne przynoszą więcej złego niż dobrego i dlatego warto przy każdej okazji o tym przypominać. Może wreszcie, mając świadomość szkód i zagrożeń, rodzice zaczną protestować przeciwko robieniu z ich dzieci „królików doświadczalnych”

Egzamin gimnazjalny (a raczej egzaminy gimnazjalne!), podobnie jak, nieustannie podlegająca zmianom, przeróbkom, modyfikacjom itp., itd… tzw. „nowa matura”, to nic innego, jak eksperymentowanie na „żywym organizmie”. „Królikami doświadczalnymi” są dzieci i młodzież, a widzami obojętnie przyglądający się temu – o zgrozo! - rodzice! Gdy chodzi o zamknięcie stołówki szkolnej, skrócenie godzin pracy świetlicy, czy likwidację osiągającej mierne wyniki szkoły, „która swoich nauczycieli wybiera spośród najlepszych lokalnych pedagogów”, ale stwarza słabe warunki rozwoju dzieci - to są na pierwszej linii frontu. Ale gdy ich dzieci, w imię wydumanej przez oświatowych hochsztaplerów idei „uniwersalizacji” oceniania, są narażone na poważne konsekwencje, wynikające nie tylko z traumatycznego przeżycia, jakim jest sam egzamin, ale również będące efektem braku właściwych procedur standaryzacji testów egzaminacyjnych oraz błędnego założenia, że każdy, kto jest inteligentny jest w stanie rozwiązać zadanie w ciągu minuty – RODZICE MILCZĄCO AKCEPTUJĄ TĘ SYTUACJĘ uznając, że ich rola sprowadza się do opłacenia kursów przygotowawczych, czy korepetycji, a później do trzymania kciuków. Otóż Szanowni Rodzice może nadszedł wreszcie czas pomóc swoim dzieciom (przed nimi może kolejne egzaminy) i gremialnie zaprotestować przeciwko „egzaminacyjnej zarazie”? Jak długo można się przyglądać ze spokojem tej grotesce? więcej

Magdalena Mytnik

 * * *

 

 

 Telewizja powinna być zakazana dla dzieci poniżej 2 roku życia

 

Australijscy specjaliści ds. zdrowia uważają, że telewizja powinna być zakazana dla dzieci poniżej 2 roku życia. Z raportu sporządzonego na zlecenie australijskiego rządu przez Royal Children's Hospital w Melbourne wynika, że siedzenie przed telewizorem może zmniejszyć poziom koncentracji, mieć wpływ na rozwój zdolności językowych oraz społecznych dziecka. Co więcej, według raportu dzieci w wieku od 2 do 5 lat nie mogą oglądać telewizji więcej niż 1 godzinę dziennie. Z raportu również wynika, że dzieci, które godzinami przesiadują przez telewizorem poświęcają mniej czasu na zabawy oraz ruch fizyczny oraz mają mniej czasu na bezpośredni kontakt i angażowanie się we wzajemne relacje z innymi, co jest podstawą rozwoju każdego dziecka.

* * *

 

 Lepiej być skansenem, niż głupio naśladować innych

W czasach wszechogarniającej nas względności, programowego odrzucania dotychczasowych wartości oraz panoszącej się nachalnie idei partnerskiego traktowania dzieci, wyrok krakowskiego sądu, nakazujący prof. Ryszardowi Legutce przeprosić byłych wrocławskich licealistów domagających się zdjęcia krzyży z sal lekcyjnych JEST KURIOZALNY!!! Oznacza, iż dzieci mogą robić wszystko  w imię fałszywie rozumianego „młodzieńczego poszukiwania wartości”, a jedyne, co my- dorośli możemy robić to milcząco się przyglądać, do czego te poszukiwania doprowadzą!  więcej

 Edyta Grabowska

(wbrew pozorom gorąca przeciwniczka PiS-u)

 

* * *

 

 Zamiast sudoku, wiersz na pamięć.

Nauczenie się codziennie jednego wiersza na pamięć bardzo korzystnie wpływa na mózg, ponieważ mamy do czynienia nie tylko z nową treścią, ale również z materiałem o emocjonalnym zabarwieniu. Wiersze wywołują uczucia, co pozwala na stałe wzmacnianie coraz to nowych połączeń w mózgu.

W przeciwieństwie do tego, rozwiązywanie krzyżówki lub sudoku nie działa tak korzystnie, ponieważ mózg zaczyna działać rutynowo, wykorzystując wciąż te same połączenia między komórkami nerwowymi. Oznacza to, że możesz stać się lepszym w rozwiązywaniu Sudoku - ale twój mózg nie stanie się przez to bardziej elastyczny, czyli sprawniejszy.

Kiedy mózg jest elastyczny, znacznie szybciej funkcjonują przejścia między pamięcią krótko- i długotrwałą dzięki czemu o wiele łatwiej zapamiętujemy i jesteśmy bardziej kreatywni, gdyż mamy szybki dostęp do informacji przechowywanych w głębszych pokładach pamięci długotrwałej.

Równie ważne dla treningu mózgu jest to, by ukierunkowywać swoje działania na cele, które są do osiągnięcia. Warto o tym pamiętać zwłaszcza, gdy nasze dzieci doznają niepowodzeń w szkole. Nasz mózg dąży do przeżywania sukcesu! Dlatego zawsze powinniśmy zwracać uwagę, by dzieci kończyły rozpoczęte przez siebie zadania czy projekty (to samo zresztą dotyczy dorosłych). Permanentne przerywanie zadań w trakcie ich wykonywania (mogą być zbyt trudne/mało interesujące dla dziecka) wywołuje stan frustracji, a utrzymująca się frustracja może prowadzić do depresji.

Jaka jest na to rada? Dorośli, którzy zawodowo muszą zajmować się wieloma długoterminowymi projektami, w czasie wolnym powinni poszukać sobie zajęć, które można szybko doprowadzić do satysfakcjonującego końca. W przypadku dzieci, które są zniechęcone ciągłym brakiem efektów swej pracy, rodzice powinni w domu wymyślać im zadania „na ich miarę”. Gdy osiągną sukces, uwierzą w swoje możliwości i z większym zapałem i determinacją będą podejmować coraz trudniejsze wyzwania.

mej

* * *

 

Podsłuchane na korytarzu...

Po skończonym wykładzie Uniwersytetu Dziecięcego dumny z syna tatuś pyta: "O czym była mowa na dzisiejszym wykładzie". Zakłopotany 9 (10?) -latek odpowiada "Nie pamiętam"... 

Pytanie: czyje ambicje zostały zaspokojone?

mej

* * *

 

Nauczanie to podstawowy i najważniejszy obowiązek szkoły.

 

        W klasie pierwszej nauczycielka poinformowała rodziców, że muszą każdego dnia ćwiczyć z dzieckiem 2–3 godziny pisanie liter, bo ona na lekcji nie ma zbyt wiele czasu…

prof.M.Żytko: Tego typu komunikaty nie mogą być akceptowane przez rodziców. (!!!) Znam podobną sytuację. W rozmowie z ojcem nauczycielka narzekała: „Zuzia bardzo słabo czyta i pisze. Nie wiem, co będzie?...”. W odpowiedzi usłyszała: „Ja wiem. Będzie pani miała dużo pracy”. W obydwu przypadkach mamy wrażenie, iż nauczycielki zapomniały, że nauczanie to podstawowy i najważniejszy obowiązek szkoły.

 

więcej

* * *

 

Polska oświata to teatr absurdu 

Moja 6-letnia córka chodzi do „zerówki” szkolnej, gdyż w pobliżu miejsca zamieszkania nie mamy niestety żadnego publicznego przedszkola. Z całego serca odradzam rodzicom wysłanie dziecka w tym wieku do szkoły! Problem wcale nie leży w złym przygotowaniu otoczenia dziecka (choć z tym oczywiście nie jest najlepiej), ale w mentalności i podejściu nauczycieli szkolnych do małych dzieci. Za wszelką cenę starają się „sformatować” nasze dzieci, tak by były „dobrymi” uczniami. A „dobry” uczeń, jak wiadomo, siedzi cicho – gdy go nie pytają, zapytany – odpowiada tak, jak oczekuje tego nauczyciel, a nie tak jak myśli. „Dobry” uczeń nie może popełniać błędów, a jeśli je popełnia, to tym gorzej dla niego. Zresztą już w przedszkolu wychowawczynie odznaczały się małą tolerancją na dziecięce błędy. Prace plastyczne, które nie spełniały ich oczekiwań lądowały w koszu, dopóki dziecku nie udało się stworzyć „ładnego rysunku”. Teraz prace nie lądują wprawdzie w koszu, ale nieodłączną pomocą szkolną córki stała się gumka, którą wymazuje każdy najdrobniejszy błąd, bo „pani będzie niezadowolona!”. Zastanawiam się, na czym polega edukacja przedszkolna? Z mojej perspektywy nie na zdobywaniu przez dziecko nowych umiejętności, ale nieustannym „wykazywaniu” się umiejętnościami przed nauczycielem. Tyle, że o „wykazywaniu się” nie ma nic w podstawie programowej, tak samo jak nie ma mowy o uczeniu dzieci czytania i pisania, a i tak nauczyciel robi swoje. Polska oświata to jeden wielki teatr absurdu, w którym pani minister opowiada bajki, nauczyciele, za nic mając scenariusz, improwizują na własną rękę, a zdezorientowani rodzice z dziećmi nie bardzo wiedzą czy mają się śmiać, czy płakać…

(imię i nazwisko autorki listu do wiadomości redakcji)

* * *

 

Jako obywatel tego państwa nie życzę sobie, by dla kibiców budowano autostrady! 

Chcemy, by nasz kraj był nowocześniejszy, dlaczego więc nie wyznaczamy długookresowych celów, tylko budujemy wszystko pod EURO? Czy normalny człowiek buduje autostrady pod EURO, czy człowiek zdroworozsądkowy buduje stadiony pod EURO? To przecież jest nienormalne, to jest dramatyczny wysiłek dla budżetu, czyli dla nas wszystkich, a to wszystko trzeba zrobić na EURO! A dlaczego nie zrobimy tego na 2015 rok, ale za to dobrze i porządnie, tak, jak robią to Niemcy? To jest nienormalny kraj, bo w normalnym kraju drogi buduje się dla kierowców, a nie dla kibiców. Jako obywatel tego państwa nie życzę sobie by dla kibiców budowano autostrady! Ze smutkiem obserwuję jak na różnych szczeblach władzy panoszą się ludzie niekompetentni, mistycy liberalizmu, szamani propagandowych zaklęć, osoby nierozważne działające według kalendarzy politycznych, a nie potrzeb społecznych.

 prof. Mariusz Jędrzejko

zapraszamy do przeczytania wywiadu z prof.M.Jędrzejko

"Problemem nie są dzieci, ale „popieprzeni” rodzice".

.

* * *

Interpelacja w sprawie działalności rad rodziców i rad szkół

 Poseł PO Jerzy Ziętek wystosował do ministra edukacji narodowej interpelację w sprawie działalności rad rodziców i rad szkół. W interpelacji czytamy, iż rady rodziców powinny mieć rzeczywisty wpływ na funkcjonowanie szkół, zgodnie z zapisami zawartymi w art. 54 ust. 2 ustawy, jednak w praktyce istniejące prawo niestety nie pozwala na pełne włączenie się rodziców w proces wychowawczy. „Jedyną bowiem osobą zapewniającą w miarę realny kontakt rady rodziców ze szkołą – jak czytamy w interpelacji – jest dyrektor szkoły, zwyczajowo zapraszany na posiedzenia rady”. Poza tym rady rodziców nie mają możliwości wypracowania, wspólnie z nauczycielami, celów i kierunków współpracy, organizowania zajęć pozalekcyjnych czy zatrudniania nauczycieli do prowadzenia zajęć, które nie są związane bezpośrednio z realizacją podstawy programowej.

Interpelacja stanowi mocno rewolucyjny dokument, jak na polskie warunki i zapewne bardzo nie spodoba się resortowi edukacji narodowej (czytaj nauczycielstwa polskiego), bo kto to widział, żeby rodzice byli pracodawcami nauczycieli. To skandal!!! Z naszego punktu widzenia to niezmiernie ważny dokument wskazujący zupełnie nową perspektywę obecności rodziców w szkole – nie jako „uniżonych usługodawców”, ale pierwszych i najważniejszych wychowawców i nauczycieli swoich dzieci, którzy najlepiej znają ich potrzeby, możliwości i zdolności.

Ewa Jurkiewicz

czytaj całość interpelacji

* * *

 

„Patrz – cycki!”,

czyli o tym, dlaczego edukację seksualną powinno zacząć się od dorosłych.

 Siedzę w poczekalni Poradni Kobiecej, tzw. Poradni „K”. Do jednej z kobiet, oczekujących na wizytę u lekarza, dołącza mężczyzna z chłopcem (tak "na oko" 9-10-latkiem). Jest sam środek ferii, więc chłopiec nie chodzi do szkoły, a jego wujek (jak wynika z kontekstu rozmowy) widać nie ma pomysłu, czym zająć dzieciaka podczas wizyty cioci u lekarza .

W pewnym momencie wujek oglądający rozwieszone w Poradni liczne plakaty z poradami, jak dbać o swoje zdrowie (m.in. jak kontrolować piersi), przywołuje do siebie, bardzo podekscytowany, chłopca. – Ciekawe, co on takiego interesującego znalazł na tym plakacie, pokazującym krok po kroku, jak powinno wyglądać samodzielne badanie piersi? – zastanawiam się w duchu i ukradkiem spoglądam znad książki, co chce małemu pokazać jego dorosły opiekun. Ten bierze chłopaka pod pachy i podnosi go, mówiąc: „Patrz – cycki!!!”. Czuję ogromne zażenowanie! Spoglądam z nadzieją i oczekiwaniem na jakąkolwiek reakcję kobiety, której towarzyszy, co tu dużo mówić, nieokrzesany prymityw. Pani, jakby nigdy nic, uśmiecha się, zadowolona z tak dobrze wykorzystanej przez jej partnera „okazji edukacyjnej”.

A ja się zastanawiam, skąd dzieci mają uczyć się szacunku dla drugiej osoby, szacunku dla ciała – swojego i bliźniego, skoro dorośli traktują je tak przedmiotowo? One przecież uczą się od nas. I dlatego szkoły powinny organizować obowiązkową edukację seksualną dla rodziców i krewnych na początku edukacji dziecka!

 Marta Wojtasik

* * *

 

Jak skończymy, to będzie… czyli o zawiłej filozofii myślenia urzędników MEN .

W związku z informacjami prasowymi, jakie pojawiły się pod koniec zeszłego roku, że wyniki raportów kuratorów z nadzoru pedagogicznego zostaną przedstawione przez resort edukacji w lutym br., zwróciliśmy się do biura prasowego MEN z pytaniem o to, kiedy pojawi się raport końcowy z nadzoru pedagogicznego?

A oto odpowiedź, jaką otrzymaliśmy:

„Informacje uzyskane od kuratorów oświaty są aktualnie przetwarzane i analizowane w Ministerstwie Edukacji Narodowej. Na ich podstawie sporządzany jest opis stanu funkcjonowania szkół i placówek w podlegających badaniom dziedzinach oraz wyłaniane są wnioski wskazujące m.in. na konieczność podejmowania działań zaradczych i profilaktycznych w dziedzinach tego wymagających. Kompleksową informację o wynikach nadzoru pedagogicznego sprawowanego w roku szkolnym 2010/2011, Ministerstwo będzie, zatem mogło przedstawić po zakończeniu prac nad analizą wyników i opracowaniem wniosków”.  

Odpowiedź, jaką otrzymaliśmy ministerstwa edukacji nie do końca jest dla nas jasna, i dlatego ogłaszamy KONKURS!!! Prosimy o rozwiązanie zagadki logicznej, którą zapewne jest odpowiedź przesłana przez MEN (nie śmiemy stawiać tezy, iż jest to jedynie językowy bełkot - wszak mamy do czynienia z instytucją krzewiącą oświatę!) i podanie terminu przedstawienia przez resort edukacji kompleksowej informacji o wynikach nadzoru pedagogicznego. Nie chodzi o dokładność do dnia (konia z rzędem, temu komu się to uda!), raczej o przybliżoną datę, w rodzaju: pierwsza połowa lutego, koniec marca itp.  Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi w momencie, gdy ministerstwo poinformuje o zakończeniu prac. Na zwycięzcę/ów konkursu czekają książki.

http://nauka.dziennik.pl/edukacja/artykuly/370589,raport-kuratorow-o-szkolach.html

 * * *

 

Babciom i dziadkom bardzo dziękujemy za ich trud!!!

Przeprowadzone przez Uniwersytet Oksfordzki (Anglia), trzy lata temu, badania dotyczące relacji zachodzących między nastolatkami, a ich dziadkami wskazują na ogromne znaczenie ich zaangażowania w wychowanie wnuków.

Badanie pokazało, że dziadkowie często mają więcej czasu na wspieranie młodych ludzi w rozwijaniu ich zainteresowaniach niż rodzice, oraz że seniorzy częściej prowadzą z nastolatkami rozmowy o ich młodzieńczych problemach. Okazało się także, że babcie i dziadkowie pomagają wnukom rozwiązywać ich problemy oraz dyskutują z nimi o ich planach na przyszłość.

Kierująca badaniami prof. Ann Buchanan, dyrektor Centrum Badań ds. Wychowania i Dzieci w Departamencie Polityki i Pracy Społecznej Uniwersytetu w Oksfordzie, stwierdziła: „Byliśmy zaskoczeni ogromnym zaangażowaniem dziadków w nieformalną opiekę nad swoimi wnukami. W niektórych przypadkach babcie i dziadkowie wypełniali swoistą lukę w wychowywaniu dzieci, jaka tworzyła się w sytuacjach, gdy rodzice byli mocno zapracowani. Większość nastolatków bardzo ceni sobie dobre relacje ze swoimi dziadkami. Szczególnie interesująca okazała się zależność między dobrym samopoczuciem nastolatków, a zaangażowaniem dziadków w ich opiekę. Sama obecność nie wystarczy: tylko ci seniorzy, którzy często przebywają z wnukami i poświęcają im swój czas, mają pozytywny wpływ na ich rozwój.”

Dr Eirini Flouri z Instytutu Edukacji, również zaangażowana w badania, wyjaśnia: „Odkryliśmy, że bliska zażyłość, jaka tworzy się między dziadkami, a ich wnukami, działa jak bufor wobec przeciwności losu, jakich te dzieci doświadczają, np. separacja rodziców. Dzieci są wtedy spokojniejsze i mniej zagubione.

Badania ankietowe pokazują również, że w trudnych czasach rozpadu rodziny bądź separacji małżonków dziadkowie pełnią niezmiernie ważną funkcję w przywracaniu stabilizacji w życiu ich wnuków. Co więcej, seniorzy odgrywają również ważną rolę w ciężkich chwilach w życiu rodzinnym, pomagając całej rodzinie przetrwać trudności. Według naukowców, przy założeniu, że rola seniorów jest niemal niewidoczna w polityce rodzinnej Wielkiej Brytanii, rząd powinien przemyśleć implikacje polityczne wynikające z tak pozytywnych funkcji pełnionych przez starsze osoby i zapewnić większe poparcie dla tworzenia się jakże ważnych relacji międzypokoleniowych.

Może warto byłoby i u nas w Polsce  dostrzec ważną rolę seniorów w wychowaniu młodego pokolenia?

Źródło: Uniwersytet Oksfordzki

tłum.Beata Murzyn

 

* * *

 

Obowiązkowa edukacja, nie oznacza, że rodzice mają się godzić na bylejakość. 

 

W sondażu przeprowadzonym przez wyborczą.pl, na pytanie "Co sądzisz o polskim szkolnictwie?" 94 proc. pytanych wyraziło swoją negatywną opinię ("Jest kiepskie. Pomija ważne aspekty życia skupiając się na technicznym wypełnianiu testów").

Aż trudno uwierzyć, że rodzice bez słowa sprzeciwu skazują własne dzieci na chodzenie do polskiej szkół!

 

* * *

System edukacji błędny u samych podstaw.

                                                                                                                            źródło: demotywatory.pl

 

* * *

 

UWAGA!!! Ferie - warto sprawdzić!

kto, kiedy i gdzie zaczyna je i kończy.

 

* * *

 

 

 Czy dzieci muszą w szkole wypełniać karty pracy?

 

 

Jakże często zdarza się, że rodzice (zwłaszcza na początku edukacji szkolnej) naciskają na nauczycieli, by linijka po linijce, strona po stronie, realizowali treści zawarte w podręcznikach i zeszytach ćwiczeń. Zachęcamy tych rodziców do zapoznania się z niezwykle interesującym tekstem prof. M.Żytko, który obala mit, że dziecko najlepiej opanuje wiadomości, gdy nauczyciel będzie konsekwentnie, na każdej lekcji korzystał z podręcznika i zeszytu ćwiczeń.

więcej

 

* * *

 

 

 6-latki do szkoły od 2014 

 

Rada Ministrów przyjęła wczoraj (3 stycznia) projekt ustawy o systemie oświaty przesuwający obowiązek szkolny dla sześciolatków o dwa lata, tj. na wrzesień 2014 roku. Zgodnie z projektem dzieci urodzone w latach 2006 i 2007, które - zgodnie z decyzją rodziców - nie rozpoczną nauki w szkole w wieku sześciu lat, będą nadal uczęszczać do przedszkoli lub oddziałów przedszkolnych w szkołach. Natomiast dzieci urodzone w 2008 roku i w latach kolejnych będą rozpoczynały naukę w szkole w wieku sześciu lat. Dzieci pięcioletnie nadal będą objęte obowiązkiem uczestnictwa w wychowaniu przedszkolnym. Projekt zostanie przekazany pod obrady Parlamentu.

 

zobacz: Podstawa programowa wychowania przedszkolnego.

 

            Podstawa programowa klasa 1.

 

 

* * *

 

 

 

 Szkoła jak loteria.

 

Przypadkowe oceny, niesprawiedliwi nauczyciele, nienawiść wśród uczniów - brzmi znajomo...? To problemy niemieckiej szkoły, ale czytając artykuł nie sposób oprzeć się wrażeniu, że te same problemy dotykają również polskiej szkoły, różnica polega na tym, że u nas ciągle obowiązuje polityka "zamiatania pod dywan" i udawania, że szkoła jest miejscem powszechnej szczęśliwości. Wystarczy porozmawiać z rzecznikiem prasowym MEN, by się o tym przekonać...

 

 

 

 

więcej

 

 

 

 

 

* * *

Edukacja

 

Wychowanie

 

 

Partnerstwo

 

 

 

Warto wiedzieć

 

 

Multimedia

Wspieranie umiejętności matematycznych dzieci w domu.

Szkoły dla dziecka pilnie szukam.

Stereotypy małe i duże.

Przede wszystkim burza mózgów - o nauczycielu klas 1-3.

Pozwólmy dzieciom myśleć.

Interaktywna wystawa minerałów.

Lekcje internetowe Muzeum Geologicznego w Warszawie.

 

 

 

Różne

 

GUS Oświata i wychowanie w roku szkolnym 2009/2010.

 

  PISA 2009

 

Narodowy Instytut Audiowizualny.

 

Szkolna biblioteka internetowa.

 

Muzykoteka szkolna.

 

 

 

Na naszym portalu społecznościowym aktywne włączenie się do dyskusji i komentowanie jest premiowane

KSIĄŻKAMI

Zapraszamy do komentowania na

 

 

 


 

 

  NASZ  BLOG 

 

 Zadaniem nauczyciela jest stworzenie programu przygotowującego do czytania i pisania, dostosowanego do możliwości i zainteresowań każdego dziecka (jeszcze nie ucznia!!!). Żaden podręcznik nie spełni tego wymogu, bo żeby rozpoznać możliwości dziecka, trzeba mieć z nim bezpośredni kontakt.


 

 

 

  Nasi przyjaciele 

 

 

 

 

 

 

 

2012  ©Fundacja "Edukacja dla Przyszłości"