Egzamin gimnazjalny
(a raczej egzaminy gimnazjalne!), podobnie jak, nieustannie podlegająca zmianom,
przeróbkom, modyfikacjom itp., itd… tzw. „nowa matura”, to nic innego, jak
eksperymentowanie na „żywym organizmie”. „Królikami doświadczalnymi” są dzieci i
młodzież, a widzami obojętnie przyglądający się temu – o zgrozo! - rodzice! Gdy
chodzi o zamknięcie stołówki szkolnej, skrócenie godzin pracy świetlicy, czy
likwidację osiągającej mierne wyniki szkoły, „która swoich nauczycieli wybiera
spośród najlepszych lokalnych pedagogów”, ale stwarza słabe warunki rozwoju
dzieci - to są na pierwszej linii frontu. Ale gdy ich dzieci, w imię wydumanej
przez oświatowych hochsztaplerów idei „uniwersalizacji” oceniania, są narażone
na poważne konsekwencje, wynikające nie tylko z traumatycznego przeżycia, jakim
jest sam egzamin, ale również będące efektem braku właściwych procedur
standaryzacji testów egzaminacyjnych oraz błędnego założenia, że każdy, kto jest
inteligentny jest w stanie rozwiązać zadanie w ciągu minuty – RODZICE
MILCZĄCO AKCEPTUJĄ TĘ SYTUACJĘ uznając, że ich rola sprowadza się do opłacenia
kursów przygotowawczych, czy korepetycji, a później do trzymania kciuków. Otóż
Szanowni Rodzice może nadszedł wreszcie czas pomóc swoim dzieciom (przed nimi
może kolejne egzaminy) i gremialnie zaprotestować przeciwko „egzaminacyjnej
zarazie”? Jak długo można się przyglądać ze spokojem tej grotesce?
więcej
Magdalena Mytnik
* * *
Telewizja powinna być
zakazana dla dzieci poniżej 2 roku życia

Australijscy specjaliści ds. zdrowia uważają,
że telewizja powinna być zakazana dla dzieci poniżej 2 roku życia. Z raportu
sporządzonego na zlecenie australijskiego rządu przez Royal Children's Hospital
w Melbourne wynika, że siedzenie przed telewizorem może zmniejszyć poziom
koncentracji, mieć wpływ na rozwój zdolności językowych oraz społecznych
dziecka. Co więcej, według raportu dzieci w wieku od 2 do 5 lat nie mogą oglądać
telewizji więcej niż 1 godzinę dziennie. Z raportu również wynika, że dzieci,
które godzinami przesiadują przez telewizorem poświęcają mniej czasu na zabawy
oraz ruch fizyczny oraz mają mniej czasu na bezpośredni kontakt i angażowanie
się we wzajemne relacje z innymi, co jest podstawą rozwoju każdego dziecka.
* * *
Lepiej być skansenem, niż głupio naśladować innych
W
czasach wszechogarniającej nas względności, programowego odrzucania
dotychczasowych wartości oraz panoszącej się nachalnie idei partnerskiego
traktowania dzieci, wyrok krakowskiego sądu, nakazujący prof. Ryszardowi Legutce
przeprosić byłych wrocławskich licealistów domagających się zdjęcia krzyży z sal
lekcyjnych JEST KURIOZALNY!!! Oznacza, iż dzieci mogą robić wszystko w
imię fałszywie rozumianego „młodzieńczego poszukiwania wartości”, a jedyne, co
my- dorośli możemy robić to milcząco się przyglądać, do czego te poszukiwania
doprowadzą!
więcej
Edyta
Grabowska
(wbrew pozorom gorąca
przeciwniczka PiS-u)
* * *
Zamiast sudoku, wiersz na pamięć.

Nauczenie się codziennie jednego
wiersza na pamięć bardzo korzystnie wpływa na mózg, ponieważ mamy do czynienia
nie tylko z nową treścią, ale również z materiałem o emocjonalnym zabarwieniu.
Wiersze wywołują uczucia, co pozwala na stałe wzmacnianie coraz to nowych
połączeń w mózgu.
W przeciwieństwie do tego,
rozwiązywanie krzyżówki lub sudoku nie działa tak korzystnie, ponieważ mózg
zaczyna działać rutynowo, wykorzystując wciąż te same połączenia między
komórkami nerwowymi. Oznacza to, że możesz stać się lepszym w rozwiązywaniu
Sudoku - ale twój mózg nie stanie się przez to bardziej elastyczny, czyli
sprawniejszy.
Kiedy mózg jest elastyczny,
znacznie szybciej funkcjonują przejścia między pamięcią krótko- i długotrwałą
dzięki czemu o wiele łatwiej zapamiętujemy i jesteśmy bardziej kreatywni, gdyż
mamy szybki dostęp do informacji przechowywanych w głębszych pokładach pamięci
długotrwałej.
Równie ważne dla treningu mózgu
jest to, by ukierunkowywać swoje działania na cele, które są do osiągnięcia.
Warto o tym pamiętać zwłaszcza, gdy nasze dzieci doznają niepowodzeń w szkole.
Nasz mózg dąży do
przeżywania sukcesu!
Dlatego zawsze powinniśmy zwracać uwagę, by dzieci kończyły rozpoczęte przez
siebie zadania czy projekty (to samo zresztą dotyczy dorosłych). Permanentne
przerywanie zadań w trakcie ich wykonywania (mogą być zbyt trudne/mało
interesujące dla dziecka) wywołuje stan frustracji, a utrzymująca się frustracja
może prowadzić do depresji.
Jaka jest na to rada? Dorośli,
którzy zawodowo muszą zajmować się wieloma długoterminowymi projektami, w czasie
wolnym powinni poszukać sobie zajęć, które można szybko doprowadzić do
satysfakcjonującego końca. W przypadku dzieci, które są zniechęcone ciągłym
brakiem efektów swej pracy, rodzice powinni w domu wymyślać im zadania „na ich
miarę”. Gdy osiągną sukces, uwierzą w swoje możliwości i z większym zapałem i
determinacją będą podejmować coraz trudniejsze wyzwania.
mej
* * *
Podsłuchane na korytarzu...

Po skończonym wykładzie
Uniwersytetu Dziecięcego dumny z syna tatuś pyta: "O
czym była mowa na dzisiejszym wykładzie". Zakłopotany 9 (10?) -latek odpowiada
"Nie
pamiętam"...
Pytanie: czyje ambicje
zostały zaspokojone?
mej
* * *
Nauczanie
to podstawowy i najważniejszy obowiązek szkoły.
W
klasie pierwszej nauczycielka poinformowała rodziców, że muszą każdego dnia
ćwiczyć z dzieckiem 2–3 godziny pisanie liter, bo ona na lekcji nie ma zbyt
wiele czasu…
prof.M.Żytko:
Tego typu komunikaty nie mogą być
akceptowane przez rodziców.
(!!!) Znam podobną sytuację. W rozmowie z ojcem nauczycielka narzekała: „Zuzia
bardzo słabo czyta i pisze. Nie wiem, co będzie?...”. W odpowiedzi usłyszała:
„Ja wiem. Będzie pani miała dużo pracy”. W obydwu przypadkach mamy wrażenie, iż
nauczycielki zapomniały,
że nauczanie to podstawowy i najważniejszy obowiązek szkoły.
więcej
* * *
Polska oświata to teatr
absurdu 
Moja 6-letnia córka
chodzi do „zerówki” szkolnej, gdyż w pobliżu miejsca zamieszkania nie mamy
niestety żadnego publicznego przedszkola. Z całego serca odradzam rodzicom
wysłanie dziecka w tym wieku do szkoły! Problem wcale nie leży w złym
przygotowaniu otoczenia dziecka (choć z tym oczywiście nie jest najlepiej), ale
w mentalności i podejściu nauczycieli szkolnych do małych dzieci. Za wszelką
cenę starają się „sformatować” nasze dzieci, tak by były „dobrymi” uczniami. A
„dobry” uczeń, jak wiadomo, siedzi cicho – gdy go nie pytają, zapytany –
odpowiada tak, jak oczekuje tego nauczyciel, a nie tak jak myśli. „Dobry” uczeń
nie może popełniać błędów, a jeśli je popełnia, to tym gorzej dla niego. Zresztą
już w przedszkolu wychowawczynie odznaczały się małą tolerancją na dziecięce
błędy. Prace plastyczne, które nie spełniały ich oczekiwań lądowały w koszu,
dopóki dziecku nie udało się stworzyć „ładnego rysunku”. Teraz prace nie lądują
wprawdzie w koszu, ale nieodłączną pomocą szkolną córki stała się gumka, którą
wymazuje każdy najdrobniejszy błąd, bo „pani będzie niezadowolona!”. Zastanawiam
się, na czym polega edukacja przedszkolna? Z mojej perspektywy nie na zdobywaniu
przez dziecko nowych umiejętności, ale nieustannym „wykazywaniu” się
umiejętnościami przed nauczycielem. Tyle, że o „wykazywaniu się” nie ma nic w
podstawie programowej, tak samo jak nie ma mowy o uczeniu dzieci czytania i
pisania, a i tak nauczyciel robi swoje. Polska oświata to jeden wielki teatr
absurdu, w którym pani minister opowiada bajki, nauczyciele, za nic mając
scenariusz, improwizują na własną rękę, a zdezorientowani rodzice z dziećmi nie
bardzo wiedzą czy mają się śmiać, czy płakać…
(imię i nazwisko autorki listu do
wiadomości redakcji)
* * *
Jako obywatel tego
państwa nie życzę sobie, by dla kibiców budowano autostrady!
Chcemy,
by nasz kraj był nowocześniejszy, dlaczego więc nie wyznaczamy długookresowych
celów, tylko budujemy wszystko pod EURO? Czy normalny człowiek buduje autostrady
pod EURO, czy człowiek zdroworozsądkowy buduje stadiony pod EURO? To przecież
jest nienormalne, to jest dramatyczny wysiłek dla budżetu, czyli dla nas
wszystkich, a to wszystko trzeba zrobić na EURO! A dlaczego nie zrobimy tego na
2015 rok, ale za to dobrze i porządnie, tak, jak robią to Niemcy? To jest
nienormalny kraj, bo w normalnym kraju drogi buduje się dla kierowców, a nie dla
kibiców. Jako obywatel tego państwa nie życzę sobie by dla kibiców budowano
autostrady! Ze smutkiem obserwuję jak na różnych szczeblach władzy panoszą się
ludzie niekompetentni, mistycy liberalizmu, szamani propagandowych zaklęć, osoby
nierozważne działające według kalendarzy politycznych, a nie potrzeb społecznych.
prof.
Mariusz Jędrzejko
zapraszamy do przeczytania wywiadu z
prof.M.Jędrzejko
"Problemem nie są dzieci, ale „popieprzeni” rodzice".
.
* * *
Interpelacja w sprawie działalności rad
rodziców i rad szkół
Poseł
PO Jerzy Ziętek wystosował do ministra edukacji narodowej interpelację w sprawie
działalności rad rodziców i rad szkół. W interpelacji czytamy, iż rady rodziców
powinny mieć rzeczywisty wpływ na funkcjonowanie szkół, zgodnie z zapisami
zawartymi w art. 54 ust. 2 ustawy, jednak w praktyce istniejące prawo niestety
nie pozwala na pełne włączenie się rodziców w proces wychowawczy. „Jedyną bowiem
osobą zapewniającą w miarę realny kontakt rady rodziców ze szkołą – jak czytamy
w interpelacji – jest dyrektor szkoły, zwyczajowo zapraszany na posiedzenia
rady”. Poza tym rady rodziców nie mają możliwości wypracowania, wspólnie z
nauczycielami, celów i kierunków współpracy, organizowania zajęć pozalekcyjnych
czy zatrudniania nauczycieli do prowadzenia zajęć, które nie są związane
bezpośrednio z realizacją podstawy programowej.
Interpelacja stanowi mocno
rewolucyjny dokument, jak na polskie warunki i zapewne bardzo nie spodoba się
resortowi edukacji narodowej (czytaj nauczycielstwa polskiego), bo kto to
widział, żeby rodzice byli pracodawcami nauczycieli. To skandal!!! Z naszego
punktu widzenia to niezmiernie ważny dokument wskazujący zupełnie nową
perspektywę obecności rodziców w szkole – nie jako „uniżonych usługodawców”, ale
pierwszych i najważniejszych wychowawców i nauczycieli swoich dzieci, którzy
najlepiej znają ich potrzeby, możliwości i zdolności.
Ewa Jurkiewicz
czytaj całość interpelacji
* * *
„Patrz – cycki!”,
czyli o tym, dlaczego
edukację
seksualną powinno zacząć się od dorosłych.
Siedzę w
poczekalni Poradni Kobiecej, tzw. Poradni „K”. Do jednej z
kobiet, oczekujących na wizytę u lekarza, dołącza mężczyzna z chłopcem (tak "na
oko" 9-10-latkiem). Jest sam środek ferii, więc chłopiec nie chodzi do szkoły, a
jego wujek (jak wynika z kontekstu rozmowy) widać nie ma pomysłu, czym zająć
dzieciaka podczas wizyty cioci u lekarza .
W pewnym momencie wujek oglądający
rozwieszone w Poradni liczne plakaty z poradami, jak dbać o swoje zdrowie (m.in.
jak kontrolować piersi), przywołuje do siebie, bardzo podekscytowany, chłopca. –
Ciekawe, co on takiego interesującego znalazł na tym plakacie, pokazującym krok
po kroku, jak powinno wyglądać samodzielne badanie piersi? – zastanawiam się w
duchu i ukradkiem spoglądam znad książki, co chce małemu pokazać jego dorosły
opiekun. Ten bierze chłopaka pod pachy i podnosi go, mówiąc: „Patrz – cycki!!!”.
Czuję ogromne zażenowanie! Spoglądam z nadzieją i oczekiwaniem na jakąkolwiek
reakcję kobiety, której towarzyszy, co tu dużo mówić, nieokrzesany prymityw.
Pani, jakby nigdy nic, uśmiecha się, zadowolona z tak dobrze wykorzystanej przez
jej partnera „okazji edukacyjnej”.
A ja się zastanawiam, skąd dzieci
mają uczyć się szacunku dla drugiej osoby, szacunku dla ciała – swojego i
bliźniego, skoro dorośli traktują je tak przedmiotowo? One przecież uczą się od
nas. I dlatego szkoły powinny organizować obowiązkową edukację seksualną dla
rodziców i krewnych na początku edukacji dziecka!
Marta Wojtasik
* * *
Jak skończymy, to
będzie… czyli o zawiłej filozofii myślenia urzędników MEN .
W związku z informacjami prasowymi,
jakie pojawiły się pod koniec zeszłego roku, że wyniki raportów kuratorów z
nadzoru pedagogicznego zostaną przedstawione przez resort edukacji w lutym br.,
zwróciliśmy się do biura prasowego MEN z pytaniem o to, kiedy pojawi się raport
końcowy z nadzoru pedagogicznego?
A oto odpowiedź, jaką otrzymaliśmy:
„Informacje uzyskane od kuratorów
oświaty są aktualnie przetwarzane i analizowane w Ministerstwie Edukacji
Narodowej. Na ich podstawie sporządzany jest opis stanu funkcjonowania szkół i
placówek w podlegających badaniom dziedzinach oraz wyłaniane są wnioski
wskazujące m.in. na konieczność podejmowania działań zaradczych i
profilaktycznych w dziedzinach tego wymagających. Kompleksową informację o
wynikach nadzoru pedagogicznego sprawowanego w roku szkolnym 2010/2011,
Ministerstwo będzie, zatem mogło przedstawić po zakończeniu prac nad analizą
wyników i opracowaniem wniosków”.
Odpowiedź, jaką otrzymaliśmy
ministerstwa edukacji nie do końca jest dla nas jasna, i dlatego ogłaszamy KONKURS!!! Prosimy o
rozwiązanie zagadki logicznej, którą zapewne jest odpowiedź przesłana przez MEN
(nie śmiemy stawiać tezy, iż jest to jedynie językowy bełkot - wszak mamy do
czynienia z instytucją krzewiącą oświatę!) i podanie terminu przedstawienia
przez resort edukacji kompleksowej informacji o wynikach nadzoru pedagogicznego.
Nie chodzi o dokładność do dnia (konia z rzędem, temu komu się to uda!),
raczej o przybliżoną datę, w rodzaju: pierwsza połowa lutego, koniec marca itp.
Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi w momencie, gdy ministerstwo poinformuje o
zakończeniu prac. Na zwycięzcę/ów konkursu czekają książki.
http://nauka.dziennik.pl/edukacja/artykuly/370589,raport-kuratorow-o-szkolach.html
* * *
Babciom i dziadkom bardzo dziękujemy za
ich trud!!!
►
Przeprowadzone przez
Uniwersytet Oksfordzki (Anglia), trzy lata temu, badania dotyczące relacji
zachodzących między nastolatkami, a ich dziadkami wskazują na ogromne
znaczenie ich zaangażowania w wychowanie wnuków.
Badanie pokazało, że dziadkowie
często mają więcej czasu na wspieranie młodych ludzi w rozwijaniu ich
zainteresowaniach niż rodzice, oraz że seniorzy częściej prowadzą z nastolatkami
rozmowy o ich młodzieńczych problemach. Okazało się także, że babcie i
dziadkowie pomagają wnukom rozwiązywać ich problemy oraz dyskutują z nimi o ich
planach na przyszłość.
Kierująca badaniami prof. Ann
Buchanan, dyrektor Centrum Badań ds. Wychowania i Dzieci w Departamencie
Polityki i Pracy Społecznej Uniwersytetu w Oksfordzie, stwierdziła: „Byliśmy
zaskoczeni ogromnym zaangażowaniem dziadków w nieformalną opiekę nad swoimi
wnukami. W niektórych przypadkach babcie i dziadkowie wypełniali swoistą lukę w
wychowywaniu dzieci, jaka tworzyła się w sytuacjach, gdy rodzice byli mocno
zapracowani. Większość nastolatków bardzo ceni sobie dobre relacje ze swoimi
dziadkami. Szczególnie interesująca okazała się zależność między dobrym
samopoczuciem nastolatków, a zaangażowaniem dziadków w ich opiekę. Sama
obecność nie wystarczy: tylko ci seniorzy, którzy często przebywają z wnukami i
poświęcają im swój czas, mają pozytywny wpływ na ich rozwój.”
Dr Eirini Flouri z Instytutu
Edukacji, również zaangażowana w badania, wyjaśnia: „Odkryliśmy, że bliska
zażyłość, jaka tworzy się między dziadkami, a ich wnukami, działa jak bufor
wobec przeciwności losu, jakich te dzieci doświadczają, np. separacja rodziców.
Dzieci są wtedy spokojniejsze i mniej zagubione.
Badania ankietowe pokazują również,
że w trudnych czasach rozpadu rodziny bądź separacji małżonków dziadkowie pełnią
niezmiernie ważną funkcję w przywracaniu stabilizacji w życiu ich wnuków. Co
więcej, seniorzy odgrywają również ważną rolę w ciężkich chwilach w życiu
rodzinnym, pomagając całej rodzinie przetrwać trudności. Według naukowców, przy
założeniu, że rola seniorów jest niemal niewidoczna w polityce rodzinnej
Wielkiej Brytanii, rząd powinien przemyśleć implikacje polityczne wynikające z
tak pozytywnych funkcji pełnionych przez starsze osoby i zapewnić większe
poparcie dla tworzenia się jakże ważnych relacji międzypokoleniowych.
Może warto byłoby i u nas w
Polsce dostrzec ważną rolę seniorów w wychowaniu młodego pokolenia?
Źródło: Uniwersytet Oksfordzki
tłum.Beata Murzyn
* * *
Obowiązkowa
edukacja, nie oznacza, że rodzice mają się godzić na bylejakość.
►
W sondażu przeprowadzonym
przez wyborczą.pl, na pytanie "Co sądzisz o polskim szkolnictwie?" 94 proc.
pytanych wyraziło swoją negatywną opinię ("Jest kiepskie. Pomija ważne aspekty
życia skupiając się na technicznym wypełnianiu testów").
Aż trudno uwierzyć, że rodzice bez
słowa sprzeciwu skazują własne dzieci na chodzenie do polskiej szkół!
* * *
System edukacji błędny u samych podstaw.

źródło: demotywatory.pl
* * *
UWAGA!!! Ferie -
warto sprawdzić!
kto, kiedy i gdzie zaczyna je i
kończy.
* * *
Czy dzieci muszą w szkole wypełniać
karty pracy?
►
Jakże
często zdarza się, że rodzice (zwłaszcza na początku edukacji szkolnej)
naciskają na nauczycieli, by linijka po linijce, strona po stronie, realizowali
treści zawarte w podręcznikach i zeszytach ćwiczeń. Zachęcamy tych rodziców do
zapoznania się z niezwykle interesującym tekstem prof. M.Żytko, który obala mit,
że dziecko najlepiej opanuje wiadomości, gdy nauczyciel będzie konsekwentnie, na
każdej lekcji korzystał z podręcznika i zeszytu ćwiczeń.
więcej
* * *
6-latki do szkoły od 2014
►
Rada Ministrów przyjęła wczoraj (3
stycznia) projekt ustawy o systemie oświaty przesuwający obowiązek szkolny dla
sześciolatków o dwa lata, tj. na wrzesień 2014 roku. Zgodnie z projektem
dzieci urodzone w latach 2006 i 2007, które - zgodnie z decyzją rodziców - nie
rozpoczną nauki w szkole w wieku sześciu lat, będą nadal uczęszczać do
przedszkoli lub oddziałów przedszkolnych w szkołach. Natomiast dzieci urodzone w
2008 roku i w latach kolejnych będą rozpoczynały naukę w szkole w wieku sześciu
lat. Dzieci pięcioletnie nadal będą objęte obowiązkiem uczestnictwa w wychowaniu
przedszkolnym. Projekt zostanie przekazany pod obrady Parlamentu.
zobacz:
Podstawa programowa wychowania przedszkolnego.
Podstawa programowa klasa 1.
* * *
Szkoła jak loteria.
►
Przypadkowe oceny, niesprawiedliwi
nauczyciele, nienawiść wśród uczniów - brzmi znajomo...? To problemy niemieckiej
szkoły, ale czytając artykuł nie sposób oprzeć się wrażeniu, że te same problemy
dotykają również polskiej szkoły, różnica polega na tym, że u nas ciągle
obowiązuje polityka "zamiatania pod dywan" i udawania, że szkoła jest miejscem
powszechnej szczęśliwości. Wystarczy porozmawiać z rzecznikiem prasowym MEN, by
się o tym przekonać...
więcej
* * *